
Teatr Marzeń w swej długiej historii był świadkiem wielu ważnych kluczowych bramek. Do takich należały dwa trafienia Steve'a Bruce'a z 10 kwietnia 1993 roku.
Historia: Blizna z poprzedniego sezonu, kiedy to United było o krok od mistrzostwa, wciąż nie została do końca zaleczona. W tej edycji rozgrywek podopieczni Sir Alexa Fergusona wyprzedzali Aston Villę o dwa punkty, lecz teraz czekała ich bardzo ważna potyczka z Sheffield Wednesday. The Villans zmierzyli się wówczas z Coventry City.
Historia: United od początku spotkania raziło nieskutecznością, a kiedy John Sheridan w 65' minucie wyprowadził gości na prowadzenie nad Old Trafford nadeszło przybliżające się widmo porażki. Jednak wtedy sprawy w swoje ręce wziął Steve Bruce, który w 86' minucie wykończył dośrodkowanie Denisa Irwina i skierował piłkę do siatki. Popisów kapitana zespołu nie było końca, bowiem dziesięć minut później Bruce wykorzystał centrę z prawej strony od Gary'ego Pallistera i mocnym uderzeniem głową ustalił wynik spotkania. Manchester United był zatem o krok od upragnionego mistrzostwa. "Wpadłem w niesamowity szał, natomiast menedżer wpadł w pół-szał" - z uśmiechem wspomina ówczesny asystent Sir Alexa Fergusona Brian Kidd.
Następstwa: Aston Villa zaledwie zremisowała z Coventry, dzięki czemu dwa trafienia Bruce'a przesądziły sprawę o mistrzostwie Anglii. Fani Manchesteru United czekali dokładnie 26 lat na ligowy tytuł i w końcu sztuka ta udała się podopiecznym Fergusona. "Każdy fan United, z którym rozmawiam, podchodzi do mnie, ściska rękę i mówi 'Sheffield United, 10 kwietnia 1993 roku, za dziesięć piąta, dzięki za te dwa gole !!!" - wspomina szczęśliwy Bruce.
- Przeznaczenie Premier League mogło nie zostać rozstrzygnięte dzięki umiejętnościom albo zachęcie do gry, lecz przez hojność arbitrów, którzy doliczyli tyle czasu, żeby Manchester United zdążył strzelić zwycięskiego gola - pisał po spotkaniu najwidoczniej rozgoryczony Ian Ross z gazety The Times.