
Niemal dokładnie rok temu Ritchie de Laet stał się nowym nabytkiem Manchesteru United. Kupiony ze Stoke młodzian, wtedy praktycznie nikomu nie znany, dziś walczy o regularną grę w seniorskiej drużynie "Czerwonych Diabłów".
Niedawno na oficjalnej stronie internetowej Manchesteru opublikowano wywiad z utalentowanym obrońcą, w którym opowiedział on o doświadczeniach minionego roku.
Manutd.com: Jak podsumowałbyś swój rok na Old Trafford?
Ritchie de Laet: - Był fantastyczny, nawet lepszy niż się spodziewałem. Najpierw przyszedłem tu na okres próbny, żeby pokazać menedżerowi co potrafię. Pod koniec poprzedniego sezonu, przeciwko Hull, dał mi pierwszą szansę, i sądzę, że nieźle ją wykorzystałem. Potem, w okresie przedsezonowym zacząłem trenować z pierwszą drużyną i zagrałem w meczu towarzyskim z Valencią, gdzie też poszło mi nieźle. Wystąpiłem w kilku spotkaniach Carling Cup i ligi, podpisałem nowy, trzyletni kontrakt. Wszystko idzie więc znakomicie.
Czy szukasz porady u starszych kolegów?
- Tak. Ważne jest, by nie bać się podejść do nich i zapytać, bo przecież chętnie pomagają. Chcesz być jak najlepiej przygotowany. Gdy grasz, nie tylko pragniesz zwycięstwa drużyny, ale też po meczu, gdy opadną emocje, chcesz być zadowolony ze swojego występu. Przed pojedynkiem z Tottenhamem w Carling Cup zapytałem Gary'ego Neville'a o to, jak najlepiej kryć Aarona Lennona, a on dał mi kilka świetnych rad.
Ostatni kryzys kadrowy spowodowany licznymi kontuzjami stworzył ci kilka szans...
- Sytuacja z urazami jest niebywała. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby wszyscy byli zdrowi i menedżer mógłby wybrać optymalne zestawienie. Ale kiedy takie kryzysowe momenty się zdarzają, trzeba być gotowym podjąć wyzwanie. Musisz dać z siebie wszystko tak, by ustalając skład na następny mecz menedżer miał powód znów cię wystawić.
Wydajesz się mieć spore inklinacje ofensywne. Czy lubisz ten element gry?
- Zdecydowanie tak. Wydaje mi się, że ofensywnie usposobieni boczni obrońcy to charakterystyczny element dla tego klubu. To między innymi dlatego tworzymy dużo sytuacji do zdobycia bramki. Teraz uczę się, jak dobrze wybrać moment, gdy ruszyć do przodu. Nie można pozwolić przeciwnikowi wykorzystać luki stworzonej przez Twój wypad. Jako dziecko grałem zresztą w ataku, potem przesunąłem się do środka pomocy i na prawe skrzydło. Gdy przyszedłem do Royalu Antwerpia, zacząłem pełnić rolę obrońcy, zarówno na środku, jak i po bokach.
Szybko stajesz się nowym Johnem O'Shea...
- [śmiech] Jeśli moja kariera będzie choć w połowie tak udana, jak jego, będę szczęśliwy. To dobrze, że mogę występować na wielu pozycjach - dzięki temu menedżer ma więcej opcji do dyspozycji. Dotąd zazwyczaj grałem na środku obrony, ale lubię też być ustawiony na boku. Gdybym musiał wybrać pozycję z boku, chyba wskazałbym prawą obronę, bo jestem prawonożny.
Czym, poza sportem, się interesujesz?
- Lubię odpocząć w domu, z moją dziewczyną i naszym psem, pograć w gry video, zrobić fajne zakupy. A poza tym bardzo lubię chodzić do kina. Uwielbiam filmy, szczególnie komedie. Dwie spośród moich ulubionych to "Pineapple Express" i "Step Brothers". Ostatnio kupiłem też "The Hangover". Obejrzałem go w kinie i po prostu musiałem go mieć na DVD. Scena, gdy znajdują tygrysa w łazience jest rewelacyjna!